Dąbruś „Przyrodnik” stanął w Starej Dąbrowie
Nie od dziś wiadomo, że Gminą Starą Dąbrową zawładnęły Dąbrusie i Dąbrówki. Są to wyjątkowe rzeźby, które w ubiegłym roku stanęły w Białuniu i Nowej Dąbrowie. Do tego znakomitego grona w ostatnim czasie dołączył Dąbruś „ Przyrodnik” ze Starej Dąbrowy.
Inicjatywę postawienia rzeźb podjął rok temu ksiądz proboszcz Grzegorz Gruszka. Zapoczątkował on projekt, który ma na celu stworzenie trasy turystycznej, wiodącej przez wsie gminy Stara Dąbrowa. Przewodnikami na tej trasie mają być właśnie Dąbrusie i Dąbrówki, czyli rzeźby przedstawicieli fikcyjnego rodu Damerow. Z każdą rzeźbą związana jest legenda, która została opracowana przez Przemysława Antczaka oraz Patrycję Jakubiak.
- W planach mamy postawienie rzeźb w każdym sołectwie, dzięki temu mieszkańcy jak i odwiedzający nas turyści będą mogli lepiej poznać naszą okolicę. Każda legenda ma przypisane do trzy zadania. Spotkanie z Dąbrusiami będzie także doskonałą okazją do nauki i zabawy. Inicjatywa ta jest możliwa do realizacji dzięki funduszom Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego w ramach grantów sołeckich – mówi wójt Kalmus – Samsel.
Leżąca w obrębie powiatu stargardzkiego gmina Stara Dąbrowa pełna jest zapomnianych lub jeszcze nieodkrytych skarbów. Na terenie dzisiejszych wsi wchodzących w jej skład napotkać można ruiny dawnych pałaców, dworów, parki krajobrazowe z wyjątkowymi okazami drzew będących pomnikami natury. Dzięki źródłom historycznym wiemy, że ziemie te były własnością znamienitych rodów, takich jak np. von Wedel, a początki niektórych z nich sięgają XIII wieku.
Mimo, iż tereny te mogą się poszczycić bogatą historią, do naszych czasów nie przetrwały żadne miejscowe legendy. Mogło mieć to związek z bliskością dużego i potężnego miasta, jakim był w czasach średniowiecza Stargard. Mnogość opowieści dotyczących dzisiejszych zabytków, czy sławnych historycznie postaci, mogła wpłynąć na miejscową ludność, wypierając jednocześnie potrzebę tworzenia legend dotyczących miejsc leżących tuż obok, a więc często uznawanych za zupełnie zwyczajne. Mogło być również tak, że nikt miejscowych opowieści nie zebrał. Że nie wydały się one nikomu na tyle ciekawe by je zapisać. A może zapisane zostały, ale zmienne koleje losu sprawiły, że nie zachowały się do naszych czasów? Każda z tych wersji jest prawdopodobna, ale jak było naprawdę? W tej kwestii pozostać musimy w sferze domysłów…
W 2020 roku narodził się pomysł projektu, mającego na celu stworzenie trasy turystycznej wiodącej przez będące sołectwami wsie gminy Stara Dąbrowa. Przewodnikami w tejże podróży będą przedstawiciele fikcyjnego rodu Damerow, zamieszkującego te okolice na przestrzeni wieków. Do rodu tego należeć mieli wybitni przedstawiciele najróżniejszych zawodów, od piekarzy po ludwisarzy, ale również miłośnicy sztuki, czy zwyczajni, ale niespotykanie odważni i ciekawi świata ludzie. Miejscowa ludność pieszczotliwie nazwała ich „Dąbrusiami”, podkreślając w ten sposób wzajemne zażyłości, ale i ogromną sympatię dla członków tejże rodziny.
Historie zawarte w niniejszym zbiorze stworzone zostały na potrzeby wymienionego projektu, spełniają one jednak wszelkie założenia dotyczące legend. Powstawały w oparciu o źródła pisane dotyczące terenów dzisiejszej gminy, opowiadają o prawdziwych osobach ją zamieszkujących, miejscach, których pozostałości możemy oglądać do dziś lub też opierają się na prawdziwych wydarzeniach historycznych. Naszym celem było przybliżenie wam miejscowych historii, pobudzenie wyobraźni, ale też umożliwienie spojrzenia na najbliższe otoczenie „świeżym” okiem.
Legenda „Sen Kaspara” Stara Dąbrowa (niem. Alte Damerow)
Pierwszy przedstawiciel rodu Damerow pojawił się w tych stronach przypadkiem. Jego rodzina mieszkała w pobliżu dzisiejszego Greifswaldu – stamtąd też wyruszył Kaspar na przygodę życia. Z zamiłowania i wykształcenia był przyrodnikiem i botanikiem. Fascynowały go niespotykane i rzadkie gatunki roślin. Marzył o stworzeniu kolekcji, czy wręcz ogrodu botanicznego, którego byłby właścicielem. Okolice Greifswaldu zdążył już dobrze poznać. Obejrzał tam każdą najmniejszą roślinę i zajrzał do każdego ukrytego zakątka. Można było śmiało uznać, że jego praca na tym terenie została zakończona.
Postanowił więc udać się na poszukiwanie roślin, które mogłyby trafić do jego kolekcji, i które mógłby przewieźć do swego domu. Po drodze zatrzymywał się wielokrotnie, a jego zbiór rósł z dnia na dzień. Na szczęście w podróży towarzyszyło mu kilka zaufanych osób – przyjaciół i służby. To dzięki nim zebrane okazy były odpowiednio opisywane i zabezpieczane przed zniszczeniem, któremu mogłyby ulec w trakcie kolejnych poszukiwań. Po kilku miesiącach wszyscy byli już bardzo zmęczeni, torby pękały w szwach od nagromadzonych roślin. Kasparowi ciągle jednak było mało, nadal szukał tej jednej wyjątkowej rośliny, która stanie się perłą w jego kolekcji. Nie pozwalał się im zatrzymać, idąc wciąż dalej i dalej…
Często zdarzało się, że strudzeni wędrowcy zamiast szukać noclegu w okolicy, po prostu rozbijali obozowisko pod gołym niebem. Na szczęście schyłek lata był wyjątkowo ciepły. Pewnego wieczoru, postanowili zatrzymać się i rozbić swój obóz na łące, która ciągnęła się jak okiem sięgnąć. Po kolacji wszyscy ułożyli się w pobliżu ogniska i natychmiast zasnęli. Tej nocy Kaspar miał dziwny sen – pojawiła się w nim piękna nieznajoma kobieta, która chwyciła go za rękę i nic nie mówiąc, nakazała mu iść za sobą. Szli w ciszy przez pewien czas, aż jego oczom ukazał się piękny rajski ogród. Kobieta uśmiechnęła się do niego ciepło, kiedy jednak próbował się do niej zbliżyć zaczęła powoli blednąć, aż w końcu jej postać rozwiała się na wietrze.
Obudziwszy się rano, wciąż jeszcze mając pod powiekami widok ogrodu i pięknej nieznajomej, Kaspar dostrzegł obok swego posłania jedwabną chustę z wyhaftowanym wzorem liścia dębu. Miał on nieznany mu dotąd kształt i kolor. Po krótkiej rozmowie ze swoimi towarzyszami, w trakcie której opowiedział im swój sen, Kaspar zdecydował, że uda się w kierunku, w którym prowadziła go we śnie kobieta. Chciał sprawdzić czy były to jedynie majaki zmęczonego umysłu czy może znak, którego wypatrywał od zawsze. Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi ujrzał przed sobą olbrzymi dąb – mienił się w blasku zachodzącego słońca. Kaspar podszedł bliżej, aby przyjrzeć się liściom i korze, które nie przypominały żadnego z dotychczas widzianych drzew. Kiedy już nacieszył oczy widokiem dębu, dostrzegł, że niedaleko stoi samotna chałupa. Zapukał do drzwi i ku swojemu zdumieniu ujrzał w nich kobietę ze snu. Więcej znaków Kaspar już nie potrzebował. Postanowił, że miejsce to stanie się jego nowym domem.
Hilda, o której śnił, w krótkim czasie została jego żoną. Przyszło im się również cieszyć z wielu potomków, którzy tak jak ich rodzice, kochali wszystko, co związane było z przyrodą i światem roślin. Z wyjątkowego dębu Kaspar postanowił uczynić zalążek wspaniałego ogrodu. Zasiał w nim również część okazów, które udało mu się zebrać po drodze z dalekiego Greifswaldu. Przyciągał on swym pięknem kolejnych osadników, aż wiele lat później, długo po tym jak Kaspara nie było już na świecie, powstała wieś, która od nazwy swego założyciela przybrała nazwę Alte Damerow (dzisiaj Stara Dąbrowa). Potomkowie pierwszego dębu stoją w tej miejscowości do dziś i są pomnikami przyrody.

